Kosmetyki z Ameryki – nadal kosmetyk czy już lek?

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda regulacja kosmetyków w USA? Czy w USA kosmetyk jest definiowany tak samo jak w Europie? Czy prawo kosmetyczne w USA jest bardziej restrykcyjne niż u nas? Czy kosmetyki z Ameryki są bardziej bezpieczne niż te z Europy? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w dzisiejszym wpisie 🙂

Kosmetyk czy lek?

Na początku warto wyjaśnić, że kosmetyki w Unii Europejskiej są regulowane przez Komisję Europejską na mocy rozporządzenia 1223/2009. Z kolei w USA nad bezpieczeństwem kosmetyków czuwa amerykańska agencja FDA.

Największą różnicą pomiędzy kosmetykami w USA i Europie jest sama definicja kosmetyku.

W Europie produkt kosmetyczny:

 „oznacza każdą substancję lub mieszaninę przeznaczoną do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała ludzkiego (naskórkiem, owłosieniem, paznokciami, wargami oraz zewnętrznymi narządami płciowymi) lub z zębami oraz błonami śluzowymi jamy ustnej, którego wyłącznym lub głównym celem jest utrzymywanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji lub korygowanie zapachu ciała.

Z kolei w USA definicja kosmetyki jako:

artykuły przeznaczone do wcierania, posypywania, rozpylania, spryskiwania lub aplikowania w inny sposób na ciele człowieka (…) w celu mycia, oczyszczania, upiększania, uatrakcyjniania lub zmiany wyglądu”.

Jak widzicie definicja kosmetyku w USA jest dość mocno okrojona w porównaniu do naszej definicji. Dlatego, większość nowoczesnych europejskich kosmetyków nie mieści się w tej definicji i w USA są one klasyfikowane jako leki OTC (over-the-counter drugs – leki bez recepty).

Co w USA nie jest kosmetykiem?

Przede wszystkim antyperspiranty, szampony przeciwłupieżowe, pasty do zębów z fluorem, a nawet produkty przeciwzmarszczkowe. Te produkty w USA uznane są za produkty mogące wpłynąć na zdrowie konsumenta i automatycznie klasyfikowane jako leki OTC.

Taka rozbieżność w klasyfikacji utrudnia życie przede wszystkim europejskim firmom kosmetycznym, które chciałyby sprzedawać swoje produkty w USA. W praktyce, jedynie europejskie firmy zarejestrowane jako firmy farmaceutyczne mogą pozwolić sobie na sprzedaż kosmetyków w USA definiowanych jako leki OTC. Tym samym blokowany jest eksport europejskich kosmetyków, zwłaszcza w przypadku małych firm kosmetycznych, które nie mogą pozwolić sobie na rejestrację firmy jako farmacetycznej.

Czy prawo amerykańskie jest bardziej restrykcyjne niż europejskie?

Zdecydowanie nie! To właśnie europejskie prawo kosmetyczne jest najbardziej wymagającym systemem uregulowań prawnych, który dba o bezpieczeństwo konsumentów, zwierząt oraz środowisko. Najlepszym dowodem na to, że europejskie prawo jest bardziej restrykcyjne jest liczba składników zakazanych do stosowania w kosmetykach. W USA jest to jedynie kilkanaście substancji, natomiast w Unii Europejskiej prawie 1500! Większość krajów pozaeuropejskich jako wzór stawia właśnie regulację kosmetyków w UE!

Czym wyróżnia się europejskie prawo kosmetyczne?

Przede wszystkim w sposób bardziej restrykcyjny dba o bezpieczeństwo konsumentów. Europejski producent kosmetyków, w przeciwieństwie do amerykańskiego, musi przede wszystkim przeprowadzić szczegółową ocenę bezpieczeństwa każdego kosmetyku przed wprowadzeniem go na rynek (więcej na ten temat znajdziesz tutaj). Co więcej, musi zapewnić wysokich standardów wytwarzania i jakości kosmetyków zawartych w rozporządzeniu kosmetycznym.

Oczywiście nie chcę, żebyście po przeczytaniu tego wpisu uznali, że tylko europejskie kosmetyki są dobre, a amerykańskie to zło. Chciałam tylko podkreślić, że kosmetyki produkowane w Europie nie dość że spełniają najwyższe standardy to jeszcze przechodzą rygorystyczną ocenę bezpieczeństwa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CommentLuv badge