Czy kosmetyki mogą szkodzić?

Codziennie, używamy od kilku do kilkunastu kosmetyków (rekordziści pewnie nawet więcej :)). Smarujemy nimi nasze ciało, twarz, okolice oczu, włosy, paznokcie, płuczemy usta. Dość często, kosmetyki stosujemy również wtedy, gdy mamy skórę podrażnioną, nadwrażliwą lub borykamy się z różnego rodzaju problemami skórnymi. Dlatego wszyscy chcemy, aby nasze kosmetyki były całkowicie bezpieczne. Czy jednak na pewno tak jest?

Czego dowiadujemy się w mediach?

Szkodliwe kosmetyki
Fot. http://www.voiceonbeauty.com/are-these-dangerous-toxins-in-your-skin-care/

W mediach, a zwłaszcza w internecie, znajdziemy setki (jak nie tysiące) informacji o rzekomej szkodliwości kosmetyków. Co więcej, w internecie krąży również szereg tzw. „czarnych list” rzekomo niebezpiecznych kosmetyków lub składników kosmetycznych. Najlepszym przykładem będzie tutaj ostatnia burza medialna, która powstała po tym, jak francuska agencja konsumencka Que Choisir opublikowała listę 185 rzekomo niebezpiecznych kosmetyków znanych międzynarodowych firm (link). Już następnego dnia, wiele szanowanych mediów, zarówno polskich, jak i zagranicznych straszyło „szkodliwymi” kosmetykami, których używamy na co dzień. Prawda jest taka, że zarówno artykuły, jak i cały materiał francuskiej agencji konsumenckiej są wątpliwej jakości i wprowadzają w błąd nas wszystkich.

Zdecydowana  większość tego typu doniesień zawiera informacje nierzetelne i niepotwierdzone żadnymi badaniami naukowymi. Co prawda, zdarzają się autorzy publikacji, którzy pokusili się nawet o przegląd literatury, bądź wyszukanie najnowszych badań w zakresie bezpieczeństwa kosmetyków. Jednak zazwyczaj ich późniejsza interpretacja jest zbyt uproszczona, wybiórcza i generalizowana. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w  mediach rzetelne informacje dotyczące bezpieczeństwa kosmetyków :). Może Wam się to udało?

Czy legalnie sprzedawane kosmetyki rzeczywiście mogą być szkodliwe?

Odpowiedź brzmi: nie mogą. Zgodnie z obowiązującym prawem KAŻDY kosmetyk wprowadzony na rynek i sprzedawany w sposób legalny musi być bezpieczny dla zdrowia ludzi. Prawo europejskie narzuca na producenta i dystrybutora kosmetyków szereg wymagań, które musi spełnić zanim udostępni swoje kosmetyki na rynku. W tym miejscu muszę koniecznie zaznaczyć, że europejskie (w tym również polskie) prawo dotyczące kosmetyków jest bardzo rygorystyczne. Co więcej, w przypadku kosmetyków obowiązuje zasada bezwzględnego bezpieczeństwa. Dla porównania, w przypadku leków w ocenie produktu bierze się pod uwagę stosunek korzyści do ryzyka. Natomiast kosmetyki muszą być całkowicie bezpieczne w dających się racjonalnie przewidzieć warunkach stosowania.

Co nam daje gwarancje, że kosmetyki są bezpieczne?

Przede wszystkim to, że kosmetyki są regulowane na czterech etapach:

  • Wymagania prawne – jak pisałam wyżej, każdy kosmetyk, który znajdziemy na rynku musi być bezpieczny dla zdrowia ludzi. Każdego producenta i dystrybutora kosmetyków obowiązuje rozporządzenie kosmetyczne 1223/2009/WE, które określa szczegółowo wymagania, jakie muszą spełnić producenci i dystrybutorzy zanim wprowadzą swoje kosmetyki na rynek. Odsyłam Was do mojego postu, w którym pisałam troszkę więcej o rozporządzeniu kosmetycznym => klik.
  • Każdy kosmetyk wprowadzony na rynek musi przejść pozytywną ocenę bezpieczeństwa, którą przeprowadza wykwalifikowany ekspert zwany Safety Assessorem
  • Trzecim ważnym elementem, jest nadzór kosmetyków już po wprowadzeniu do sprzedaży. W Polsce nadzór nad kosmetyki sprawuje Państwowa Inspekcja Sanitarna. Jej zadaniem jest kontrola kosmetyków i firm kosmetycznych, sprawdzanie zgodności kosmetyków wprowadzonych na rynek z wymaganiami prawnymi i szybkie reagowanie w przypadku niezgodności.
  • Ostatnim, ale równie ważnym elementem zapewnienia bezpieczeństwa kosmetyków jest rola Komisji Europejskiej. To właśnie Komisja Europejska jest autorem rozporządzenia kosmetycznego (i wszystkich wymagań prawnych) i odpowiada za jego aktualizację. Komisja Europejska razem ze swoim organem doradczym – Komitetem Naukowym ds. Bezpieczeństwa Konsumentów czuwa nad bezpieczeństwem składników naszych kosmetyków. W razie jakichkolwiek wątpliwości co do ich bezpieczeństwa, niezwłocznie zleca ocenę bezpieczeństwa i następnie wprowadza odpowiednie ograniczenia.

Czy w takim razie kosmetyki są w 100% bezpieczne i nie powodują efektów ubocznych?

Mimo rygorystycznej oceny bezpieczeństwa, której podlega każdy kosmetyk, oczywiście może się zdarzyć, że któryś z kosmetyków spowoduje tzw. działania niepożądane. Jednak zdarza się to dość rzadko i nie oznacza, że kosmetyk jest szkodliwy dla zdrowia. Do najczęściej występujących działań niepożądanych wywołanych przez kosmetyki należą uczulenia lub podrażnienia skóry. Muszę tu zaznaczyć, że wszelkie działania niepożądane są niezamierzone i niemożliwe do przewidzenia. Są to reakcje osobnicze, indywidualne i nie występują u zdecydowanej większości ludzi. Dlatego to, czy dany kosmetyk kogoś uczuli, bądź podrażni, zależy tylko od cech indywidualnych tej osoby. Żaden producent kosmetyków, bądź też ekspert oceniający bezpieczeństwo kosmetyków nie jest w stanie przewidzieć takich działań niepożądanych, jak również nie jest w stanie zapewnić, że jego produkt jest w 100% hipoalergiczny i u nikogo nie wywoła alergii.

Czy możemy kupić kosmetyki niebezpieczne?

Niestety tak. Ma to miejsce wtedy, gdy kosmetyki są sprzedawane nielegalnie i nie spełniają wymagań prawnych. Najczęściej tego typu kosmetyki zawierają składniki niedozwolone do stosowania w kosmetykach lub są zanieczyszczone.

Wniosek z tego jeden: nie kupujcie kosmetyków z niesprawdzonych źródeł, takich jak na zdjęciu poniżej 🙂

bazar

Co zrobić, gdy mamy wątpliwości, czy kosmetyk, który chcemy kupić jest bezpieczny?

Kosmetyki uznane przez Organy Nadzoru (Sanepid) za niebezpieczne są zakazane do dalszego rozpowszechniania. Co więcej, organy nadzoru nakazują również wycofanie z rynku wszystkich produktów, które już zostały wprowadzone, dlatego praktycznie nie ma możliwości, żebyśmy kupili kosmetyk niebezpieczny. Oczywiście pod warunkiem, że robimy zakupy w sprawdzonych źródłach.

Jeżeli mimo wszystko mamy wątpliwości, czy nasz kosmetyk jest bezpieczny, możemy  sprawdzić, czy przypadkiem nie został zgłoszony do specjalnego systemu informacji o produktach niebezpiecznych. W Europie takim systemem jest RAPEX (link). Jest to świetny system rejestrujący produkty niebezpieczne. Celem tego systemu jest zapewnienie nam ochrony zdrowia i bezpieczeństwa poprzez szybką wymianą informacji pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej na temat produktów stwarzających ryzyko dla zdrowia ludzi. Dzięki takiej wymianie informacji nie dochodzi do dalszego rozprzestrzeniania i stosowania kosmetyku „podejrzanego”. W systemie tym notowane są zarówno kosmetyki, jak i inne produkty nieżywnościowe, które mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia ludzi. Zgłaszanie „podejrzanych” produktów odbywa się poprzez punkty kontaktowe znajdujące się w każdym kraju Unii Europejskiej. W naszym kraju takim punktem jest Departament Nadzoru Rynku w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (link). UOKIK prowadzi również swój własny rejestr produktów potencjalnie niebezpiecznych, tzw. rejestr HERMES => link

Jeżeli ktoś z Was ma jakiekolwiek wątpliwości co do bezpieczeństwa kosmetyku, może sprawdzić, czy nie jest on przypadkiem zarejestrowany w którymś z tych systemów (RAPEX lub HERMES). Pozwoli to rozwiać nasze wątpliwości 🙂

Podsumowując, jeżeli kupujemy kosmetyki w legalnych, sprawdzonych źródłach, stosujemy je w normalnych warunkach oraz zgodnie z instrukcją na opakowaniu, to możemy być pewni, że nie są one dla nas szkodliwe.

Bezpieczeństwo kosmetyków
Fot. Shutterstock

Następnym razem postaram się pokazać Wam, jak wygląda szczegółowy proces oceny bezpieczeństwa kosmetyków.

A Wy mieliście kiedyś wątpliwości podczas zakupu jakiegoś kosmetyku, czy faktycznie jest on bezpieczny? Jeśli tak to podzielcie się w komentarzu. 🙂

 

13 thoughts on “Czy kosmetyki mogą szkodzić?

  1. Niestety mogą i to bardzo. Nie zawsze gołym okiem widzimy tę szkodliwość. Oprócz szybkich reakcji alergicznych pozostają jeszcze kwestie kumulowania się szkodliwych substancji w naszych organach, co może prowadzić do różnych chorób.
    Bardzo dobry wpis, warto uświadamiać, że jesteśmy nie tylko tym, co jemy, ale też tym, co w siebie wcieramy 🙂

    1. Gosia, nie jest tak jak piszesz. Kosmetyki nie kumulują się w organach i nie prowadzą do chorób wewnętrznych. Jest to związane z ich niską przenikalnością – nie przenikają głębiej niż ostatnia warstwa naskórka.

    2. Kumuluja sie w organach wewnetrznych? No moze poza szminka, ktora zjadamy z ust, to zupelnie nie wiem jak mogloby to byc mozliwe, skoro przez skore kosmetyki nie sa w stanie dotrzec tak gleboko do naczyn krwionosnych, zeby stamtad przeniknac do organow wewnetrznych. Gosia Boy, czy mozesz rozwinac temat? Podac zrodlo albo jakies wytlumaczenie tej kumulacji.

  2. Bazar Różyckiego – rozbroiłaś mnie totalnie 😛
    Co do efektów ubocznych – mnie wiele kosmetyków podrażnia, wręcz uczula (wysypka, zaczerwienienie, opuchnięte oczy) i to zarówno pielęgnacyjne i kolorówka (np. wiele tuszy do rzęs). Nie jest to wina producentów, bo dla większości ludzi te kosmetyki są jak najbardziej ok – po prostu ja jestem wrażliwsza. Moja metoda jest taka, że po prostu wypróbowałam wiele produktów, aż trafiłam na takie, które mi pasuję i się ich trzymam.

    1. No niestety tych efektów ubocznych nie da się przewidzieć, także jedyna metoda jest taka, jak napisałaś – trzeba próbować, który kosmetyk nam podpasuje.

  3. Ja uważam, że mimo tych procedur sporo informacji jest zatajana i wmawia się konsumentom, że coś jest bezpieczne, a w rzeczywistości tak nie jest. Myślę, że warto korzystać z produktów lokalnych, albo te które można wykonywać samodzielnie jak np. peeling czy maseczka robić w domu, balsam do ciała można zastąpić olejkiem naturalnym, a na włosy zamiast maski kłaść olej kokosowy 😉 wtedy masz pewność.

    1. Nie mogę się z Tobą zgodzić. Jeżeli kupujemy kosmetyki legalnie wprowadzone na rynek, mamy pewność, że przeszły one pozytywną oceną bezpieczeństwa. Oczywiście mogą zdarzyć się jakieś działania niepożądane, jak reakcja alergiczna, ale takich działań nie da się przewidzieć, bo są to działania osobnicze. Jedną osobą nie uczuli nawet składnik uznany na uczulający, a drugą osobą może uczulić nawet składnik o najniższym stopniu prawdopodobieństwa wywołania reakcji alergicznej. Natomiast jeżeli mamy podejrzenie co do bezpieczeństwa jakiegoś kosmetyku, zawsze warto sprawdzić skład, rejestry produktów niebezpiecznych, o których pisałam w poście, poczytać informacje w internecie o tej firmie, nie trzeba od razu wietrzyć postępu i myśleć, że coś przed nami zatajają. System kontroli firm kosmetycznych w Polsce działa coraz lepiej, więc możemy czuć się bezpieczni. 🙂 Jeśli chodzi o kosmetyki robione samodzielnie to byłabym ostrożna, gdyż nie mamy pewności po pierwsze, czy składniki które kupiliśmy zostaly przebadane, a po drugie, czy nie rozwiną się jakieś drobnoustroje. Kosmetyki produkowane w firmach kosmetycznych, są przygotowane przez technologów, sprawdzane przez kontrolę jakości, kontrolę mikrobiologiczną, badane dermatologicznie i na koniec oceniane przez safety assessora. Co więcej, brane jest również pod uwagę opakowanie i jego kompatybilność z masą kosmetyczną. Kosmetyki wykonane w domu nie przechodzą tego procesu, więc ja bym nie użyła takie kosmetyku. Co innego czysty olej kokosowy – tu się zgadzam 🙂

  4. Dzieki za odpowiedz. Ale teraz brnac dalej – co z interakcjami miedzy skladnikami? 🙂 jesli produkt ma np. 15 skladnikow, kazdy z nich osobno jest ok, zostal przebadany i dopuszczony do uzytku, ale co z oddzialywaniem ich wszystkich na siebie wzajemnie, kiedy zostaja polaczone? Niektore z nich (dwa lub duzo wiecej tworzac niezliczone kombinacje) moga reagowac ze soba i tworzyc zupelnie inne zwiazki chemiczne o nowych wlasciwosciach. Czy to tez jest brane pod uwage?

    1. I dobrze, że brniesz dalej 🙂 Odpowiadając na Twoje pytanie: Oczywiście, że to jest brane pod uwagę. Jeśli chodzi o interakcje między składnikami to tutaj musi wykazać się safety assessor, ocenia nie tylko każdy składnik oddzielnie, ale również (a nawet przede wszystkim) interakcje między składnikami w danym kosmetyku. Więcej na temat etapów oceny bezpieczeństwa, opiszę w kolejnym poście, ale jeżeli masz jeszcze jakieś pytania to pisz śmiało 🙂

  5. No dobra, ok. Ale pozostaje jeszcze chyba kwestia tego, czy kazda jedna substancja z tysiaca skladnikow, ktore sa uzywane do produkcji kosmetykow, byla bardzo dokladnie przebadana pod katem jej dlugotrwalego stosowania. Czy o kazdym zwiazku chemicznym uzywanym do produkcji kosmetykow na dzien dzisiejszy wiemy wszystko? Moze twierdzac, ze cos jest bezpieczne oznacza tyle, ze jest bezpieczne biorac pod uwage wiedze jaka posiadamy dzisiaj? Ale to juz chyba bardziej filozoficzny temat 🙂 poprosze o czestsze posty.

    1. Bezpieczeństwo każdego kosmetyku ocenia safety assessor i on decyduje, czy każdy składnik zastosowany w produkcie jest bezpieczny. Oczywiście jest to ocena zgodna z aktualnym stanem wiedzy, nie da się przewidzieć, czy jakiś innowacyjny składnik np. ekstrakt roślinny, w przyszłości nie okaże się zbyt niebepieczny. Dlatego każdorazowo, w przypadku nowych danych toksykologicznych, ocena bezpieczeństwa kosmetyku jest powtarzana 🙂 Co więcej, Komisja Europejska wraz ze swoim organem doradczym – Komitetem Naukowym odpowiada za aktualizację listy składnik zakazanych w kosmetykach lub dopuszczonych do stosowania z ograniczeniami. W przypadku jakichkolwiek doniesień naukowych o potencjalnej szkodliwości jakiegoś składnika, Komitet zaczyna prace naukowe nad oceną bezpieczeństwa tego składnika. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam 🙂 Jeśli chodzi o Twoją prośbę, oczywiście postaram się publikować częściej, ale nie ukrywam, że jest to trudne, gdy się się łączy pracę zawodową z prowadzeniem bloga, zwłaszcza, że chcę, żeby każdy post był rzetelny i przemyślany 🙂 Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CommentLuv badge