Kosmetyki a dermokosmetyki

Dermokosmetyki, kosmeceutyki, kosmetyki apteczne – to nadal zwykłe kosmetyki czy coś więcej? Pewnie każdy z Was spotkał się z takimi określeniami kosmetyków i przekonaniem, że są to kosmetyki o działaniu leczniczym. Co więcej, powszechnie uważa się, że dermokosmetyki powstają w wyniku współpracy z lekarzami i są zdecydowanie bardziej bezpieczne niż „zwykłe” kosmetyki. Czy to prawda? 

Dermokosmetyki są częstym wyborem Polaków. Sondaż TNS OBOP (link) zrealizowany w 2012 r. pokazał, że co piąty Polak decyduje się na zakup dermokosmetyków. Jak można się domyśleć, większość z tych osób uważa, że dermokosmetyki są lepszej jakości niż inne kosmetyki, jak również są bardziej skuteczne w przypadku wrażliwej/ alergicznej cery.  Co ciekawe, częstym powodem wyboru dermokosmetyków jest polecenie ich przez specjalistę.

Czy specjaliści również wprowadzają konsumentów w błąd? Niestety tak.

Przepisy prawa nie definiują takiej kategorii produktów, jak dermokosmetyki, co oznacza, że w stosunku do tego typu produktów nie zostały określane specjalne wymagania, inne niż dla pozostałych kosmetyków. Niezależnie od określenia, jakie producent zastosuje na opakowaniu, czy w reklamie w stosunku do swojego kosmetyku tj.: dermokosmetyk, kosmeceutyk, kosmetyk dermatologiczny, kosmetyk apteczny, kosmetyk do cery problemowej itp. każdy z nich musi spełniać elementy definicji (którą omawiałam tutaj) i wszystkie wymagania określone w rozporządzeniu kosmetycznym 1223/2009/WE, takie same, jak w przypadku pozostałych kosmetyków.

Powszechne myślenie, że dermokosmetyki  działają leczniczo również jest błędne. Przede wszystkim kosmetyki nie mogą leczyć. Poprzednim razem wyjaśniałam, że celem ich stosowania jest utrzymywanie ciała w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji lub korygowanie zapachu ciała. Dlatego nie ma takiej możliwości, aby dermokosmetyki wykazywały działanie lecznicze.

Dermokosmetyki - bezpieczniejsze?
Dermokosmetyki – bezpieczniejsze?

Większość osób uważa również, że dermokosmetyki są bardziej bezpieczne od innych kosmetyków i produkowane w specjalnych warunkach n[. sterylnych. To również nie jest prawdą. Każdy kosmetyk wprowadzony na rynek, niezależnie od określenia, opisu, czy miejsca późniejszej sprzedaży musi posiadać pozytywną ocenę bezpieczeństwa. Procedura oceny bezpieczeństwa jest taka sama dla wszystkich produktów kosmetycznych, dlatego nie ma na rynku kosmetyków „bardziej bezpiecznych”, „mniej bezpiecznych”, czy niebezpiecznych”.

Oczywiście dermokosmetyki, zresztą podobnie jak wszystkie inne kosmetyki, mogą być opracowywane we współpracy z kosmetologiem, chemikiem, lekarzem dermatologiem, alergologiem, okulistą, pediatrą, bądź innymi specjalistami. Jednak nie decyduje to o późniejszej skuteczności tego kosmetyku lub miejscu jego dystrybucji. Zarówno kosmetyk z supermarketu, jak i kosmetyk z apteki może mieć takie samo działanie na skórę. Dermokosmetki nie podlegają tutaj pod żadne specjalne wymagania (inne niż w rozporządzeniu) w stosunku do stosowania składników kosmetycznych.

W takim razie skąd się wziął tak popularny pogląd, że dermokosmetyki są lepsze od innych kosmetyków?

Ano z działów marketingu 🙂 To producenci kosmetyków sztucznie wykreowali dodatkową grupę produktów, jak dermokosmetyki i próbują nas przekonać, że są one lepsze niż pozostałe kosmetyki. Jednak nie ma to nic wspólnego z regulacjami prawnymi.

Kosmetyki "apteczne"
Kosmetyki „apteczne”

Częstym zabiegiem producentów jest również podkreślanie, że ich kosmetyki są dostępne tylko w aptekach. Tym samym sugerują konsumentom, że kosmetyki  dostępne w aptece są lepsze i bezpieczniejsze od pozostałych kosmetyków. To również nie jest prawdą. Miejsce dystrybucji kosmetyków leży w gestii producenta, jest to tylko i wyłącznie decyzja biznesowa firmy. W wyniku swojej wewnętrznej analizy i strategii producent wybiera późniejsze miejsce sprzedaży i kreuje swoją markę.

Oczywiście część decyduje się na dystrybucję swoich kosmetyków tylko w aptekach. Co więcej, niektóre firmy opracowują specjalne linie kosmetyków, dostępne tylko w aptekach i  różniące się składem od kosmetyków dystrybuowanych w innych miejscach. Jednak różnice te wynikają jedynie ze strategii marketingowej firmy i nie wiążą się ze innymi, specjalnymi wymaganiami dla takich kosmetyków. Podkreślam, że w aptekach mogą być sprzedawane kosmetyki dostępne również w drogeriach, jak i w drogeriach często są sprzedawane kosmetyki dostępne również w aptekach.

Nasuwa się pytanie, czym wobec tego różnią się dermokosmetyki od kosmetyków?

Z prawnego punktu widzenia niczym, gdyż nie ma takiej kategorii produktów, jak dermokosmetyki. Zarówno kosmetyk, jak i dermokosmetyk musi być zgodny z definicją produktu kosmetycznego oraz spełniać wymagania rozporządzenia kosmetycznego. Natomiast sami producenci definiują dermokosmetyki na różne sposoby. Część firm określa jako dermokosmetyki, kosmetyki przeznaczone do cer problematycznych np. trądzikowych, wrażliwych, czy też zmienionych chorobowych. Z kolei inni producenci przypisują te określenie kosmetykom o potwierdzonym, bardziej efektywnym działaniu, zawierającym dużą ilość składników aktywnych. Jednak warto podkreślić, że wiele firm stosuje określenie „dermokosmetyki” tylko i wyłącznie w celach marketingowych i nie ma to wpływu na ich skuteczność.

Wniosek: Wybierając kosmetyki, nie warto kierować się specjalnymi określeniami producentów tj, dermokosmetyk, czy miejscem sprzedaży, bo nie daje nam to gwarancji, że ten kosmetyk będzie lepszy, czy „bardziej bezpieczny” niż kosmetyk z drogerii.

14 thoughts on “Kosmetyki a dermokosmetyki

  1. Już sama nie wiem jak trafiłam tutaj ale na pewno zagoszczę na dłużej. Swietne, bardzo przydatne informacje – dziękuję. Tak trzymać. Kurczę, napiasno, że wykrytu=o duplikat komentarza, a ja ich nie czytałam. proszę to potraktować, że więcej ludzi ma taką samą opinię

  2. Już sama nie wiem jak trafiłam tutaj ale na pewno zagoszczę na dłużej. Swietne, bardzo przydatne informacje – dziękuję. Tak trzymać.

  3. Cieszę się, że udało mi się trafić na Twój blog. Świetny wpis, masa przydatnych informacji! Raczej nie przywiązywałam wcześniej wagi do tego, że coś musi być z dopiskiem „dermo”, ale też nie wiedziałam dotąd, że tak naprawdę jest to bujda, dzięki której firmy wyciągają od nas pieniądze 😉

    1. W takim razie cieszę się, że udało mi się Ciebie zaciekawić 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do dalszego śledzenia 🙂

  4. Jak zawsze marketing. To też sprawia, czemu przeciętny Polak woli kupić np. jogurt znanej firmy, choć ma kiepski skład, niż super jakościowo jogurt nieznanego mu producenta.

  5. Marketing jest tak dopracowywany, że naprawdę ciężko się połapać kiedy reklama kłamie a kiedy mówi prawdę. Świetny post! Oby więcej takich 🙂

    1. >Hey, to be fair, sportscasters are terribly annoying no matter what sport they’re covering. I might actually watch sports if you could turn the an&s7nceron#821u; voices off and actually hear the action. But the announcers think we’d rather listen to some hokey “personal interest” story or some dumb cliche about “it’s all about who wants it most” than hear the people cheering in the crowd and pay attention to what’s going on.

    1. Jak każdy z nas, bo jak napisała Oliwka marketing jest bardzo dobrze dopracowany. Dlatego warto poszperać w internecie i czytać etykiety 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CommentLuv badge